GTA 4 to zawsze ta dziwna, odstająca pozycja w każdym porównaniu GTA. To najmroczniejsza, najcięższa i najbardziej wyważona tempem odsłona serii — uwielbiana za fizykę i scenariusz, krytykowana za szarą paletę barw i toporny system podtrzymywania znajomości. GTA 6, mające premierę 19 listopada 2026 roku, wygląda na jej tonalne przeciwieństwo: zalane słońcem, neonowe, satyrycznie głośne. Ale wystarczy zdrapać powierzchnię, by odkryć, że to klasykowi z 2008 roku GTA 6 może zawdzięczać najwięcej.

Porównywaliśmy już GTA 6 z GTA 5, San Andreas oraz oryginalnym Vice City. Czas na tę najbardziej surową odsłonę.

Ton: tragedia kontra satyra

GTA 4 opowiadało historię Niko Bellica, naznaczonego wojną imigranta, który gonił za wyśnionym przez kuzyna Amerykańskim Snem i odkrywał pod nim gnicie. To była tragedia z dowcipami. Układ Jasona i Lucii w GTA 6 — romans w stylu Bonnie i Clyde'a w stanie zbudowanym na kulturze hustlu i szumie influencerów — bliższy jest satyrze GTA 5, tyle że wymierzonej w lata dwudzieste XXI wieku.

Emocjonalna konstrukcja fabuły jest jednak bliższa GTA 4, niż fani mogliby się spodziewać. Podobnie jak Niko, Lucia zaczyna swoją historię ukształtowana przez instytucje, które ją zawiodły — opuszcza więzienie już w otwierającym akcie gry. Podobnie jak Niko, oboje protagonistów to outsiderzy walczący o stabilizację, a nie o imperium. Scenariuszowy styl Rockstar po RDR2 mocniej postawił na dramat budowany przez postacie, a zwiastuny GTA 6 sprzedają zaufanie i desperację, nie tylko chaos.

Fizyka i symulacja: prawdziwa spuścizna GTA 4

Zapytaj zagorzałych fanów GTA 4, co czyniło tę grę wyjątkową, a nie usłyszysz o fabule — usłyszysz o Euphorii. Fizyka szmacianej lalki, przypominające łódź zawieszenie samochodów i namacalna symulacja świata sprawiają, że GTA 4 od niemal dwóch dekad wraca w materiałach na YouTubie zatytułowanych „wciąż nieprześcignione". GTA 5, jak wiadomo, mocno przykręciło śrubę tej symulacji na rzecz arcade'owej przystępności.

Wszystko, co pokazał Rockstar, sugeruje, że GTA 6 odchyla wahadło z powrotem w stronę symulacji: systemy muskulatury i wagi zmieniające sposób poruszania się postaci, fizyka włosów oparta na pasmach, dynamiczne ubrania oraz mechanika jazdy, która według wczesnych materiałów niesie ze sobą realny transfer masy. Jeśli GTA 6 dostarczy fizyczność na poziomie RDR2 przy prędkości Vice City, będzie to najprawdziwszy spadkobierca filozofii projektowej GTA 4 od 2008 roku.

Protagoniści: jeden złamany mężczyzna kontra złamana para

Niko wciąż pozostaje najbardziej psychologicznie kompletnym protagonistą serii — jedną, stałą perspektywą dla jednej, stałej historii. GTA 6 rozkłada ten ciężar na dwoje bohaterów dzięki przełączaniu postaci. Ryzykiem jest rozwodnienie; szansą — wątek relacji, którego GTA nigdy wcześniej nie próbowało: oboje grywalnych bohaterów tworzy centralny romans fabuły.

Mapy: gęstość kontra rozległość

Liberty City z GTA 4 wciąż pozostaje najgęstszą mapą, jaką kiedykolwiek zbudował Rockstar — bez prowincji, bez wypełniaczy, sama miejska tkanka. Leonida z GTA 6 idzie w przeciwnym kierunku: to mapa około 2,4–2,7 razy większa niż w GTA 5, obejmująca sześć głównych regionów — od ulic Vice City przez bagna Grassrivers po dzicz Mount Kalaga — z ponad 700 dostępnymi wnętrzami.

Liczba wnętrz to kluczowa statystyka. Liberty City z GTA 4 sprawiało wrażenie gęstego między innymi dlatego, że jak na tamte czasy ogromna jego część była dostępna do wejścia. GTA 6 próbuje osiągnąć obie skale naraz: gęstość rodem z GTA 4 wewnątrz Vice City i otwartą, wiejską rozległość poza nim.

Co GTA 6 powinno ukraść — a co pominąć

Warto ukraść: decyzje w misjach o realnych konsekwencjach (typu „oszczędź albo zabij" z GTA 4), ciężką, odczuwalną strzelaninę oraz NPC-ów wiarygodnie reagujących na każde szturchnięcie. Warto pominąć: osławiony system podtrzymywania znajomości typu „kuzynie, chodźmy na kręgle" — choć potwierdzony w GTA 6 system relacji i systemy społecznościowe sugerują, że Rockstar raczej wymyśla ten pomysł na nowo, niż z niego rezygnuje.

Podsumowanie

GTA 4 było dowodem Rockstar na to, że miasto może sprawiać wrażenie prawdziwego. GTA 6 to próba udowodnienia, że może to zrobić cały stan. Słońce i satyra będą przyciągać porównania do GTA 5, ale gdy gra zadebiutuje 19 listopada, obserwujcie fizykę, ciężar i pisanie postaci — właśnie tam żyje DNA GTA 4. Zobacz też, jak wypada na tle innego arcydzieła Rockstar, w naszym porównaniu GTA 6 z RDR2.